Jakub Żulczyk – książka w czasach popkultury

Wielu ludziom w swoim wieku i nieco młodszym kojarzy się głównie jako człowiek, bez którego nie byłoby jednych z najważniejszych polskich seriali ostatnich lat – „Belfra” i „Ślepnąc od świateł”. Od lat pokazując w swoich książkach młodzież zanurzoną w popkulturze, paradoksalnie dzięki scenariuszom telewizyjnym Jakub Żulczyk stał się tej popkultury częścią.

Co z tym pokoleniem?

Żulczyk urodził się 12 sierpnia 1983 roku w Szczytnie. Jest pisarzem, ale i publicystą, scenarzystą, a swoich sił próbował również prowadząc audycje radiowe i telewizyjne. W dorosłość wchodził na początku XXI wieku i jak wielu autorów urodzonych w latach 80. w kolejnych książkach portretuje bohaterów ze swojego pokolenia. Często nieco zagubionych w coraz szybciej pędzącym świecie, takich którzy – w przeciwieństwie do ludzi o dekadę starszych –  nie zdążyli się załapać na rynek pracy zaraz po przemianach gospodarczych w erze boomu przedsiębiorczości, ale i mniejszej konkurencji. Niezależnie od gatunku, świat książek Żulczyka pełen jest popkulturowych odwołań, od których to pokolenie nie może się uwolnić.

Mroczny świat w pogoni za sukcesem

Podobnie jak od dążenia za sukcesem i karierą. To dążenie u Żulczyka niejedno ma imię. Grupa nastolatków przedstawiona w książce „Radio Armageddon” widzi swoją świetlaną przyszłość w roli gwiazd rocka, Mikołaj ze „Wzgórza psów” chciał być wielkim pisarzem, ale nie ma do tego talentu. Wreszcie, główny bohater „Ślepnąc od świateł” Jacek chciał być artystą, studiował na ASP i przyjechał do Warszawy w poszukiwaniu sukcesu. W tej roli mu się nie udało, ale wtedy wprowadził w życie plan B i paradoksalnie dopiero jako diler narkotyków stał się w swojej dziedzinie postacią znaczącą. Z książek Żulczyka wyłania się dość mroczny obraz polskiego kapitalizmu, który sam autor krytykuje, pokazując postaci „wyplute” przez system i goniące za czymś, czego pewnie nigdy nie uda im się osiągnąć.

Jakub Żulczyk w swoich książkach chętnie eksperymentuje z różnymi gatunkami. Jego debiut „Zrób mi jakąś krzywdę… czyli wszystkie gry video są o miłości” to skrzyżowanie romansu z powieścią drogi, w „Instytucie” najwięcej jest horroru, „Zmorojewo” oraz „Świątynia” to dwie kolejne książki z tymi samymi bohaterami mocno osadzone w poetyce fantasy, a „Ślepnąc od świateł” to powieść na poły obyczajowa, a na poły gangsterska. Żulczyk zawsze bardzo chętnie wplata do swoich książek wątki kryminalne i postaci dziwne, wykolejone. Ta jego gatunkowa wszechstronność bardzo przydała się przy pisaniu scenariusza „Belfra”, który stworzył wraz z Moniką Powalisz. „Ślepnąc od świateł” również zostało przeniesione na mały ekran. Oba seriale zebrały znakomite recenzje i są zaliczane do najlepszych polskich produkcji ostatnich lat.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *